Shimano SpeedMaster 14000 XTC – Mission: Impossible

Czy profesjonalny, perfekcyjnie działający kołowrotek typu big pit topowej firmy może kosztować poniżej 600 zł? Nie odpowiadajcie od razu, bo ostatnie tygodnie pokazały, iż wcale nie jest to niemożliwe. Owa pozornie niewykonalna misja zakończyła się sukcesem, a rzecz ta udała się Shimano.

Jasne, pewnie zrobili jakąś promocję, a za moment cena będzie normalna – już słyszę te komentarze. Otóż, wcale nie! Dokładnie 15 marca bieżącego roku na półkach europejskich sklepów wędkarskich pojawił się Shimano SpeedMaster 14000 XTC. W Polsce oficjalnie można go kupić za 599 zł, ale idę o zakład, że jeśli dobrze poszukacie, kołowrotek znajdziecie za jeszcze lepsze pieniądze. Czy wiecie, że tylko w ciągu pierwszego miesiąca maszyna ta sprzedała się w ilości kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy? Robi wrażenie.

Zacznijmy od suchych parametrów technicznych. Speedmaster 14000 XTC to następca – obecnego w ofercie Shimano od czterech lat – modelu SpeedCast, cenionego przez wędkarzy przede wszystkim ze względu na znakomity stosunek jakości do ceny. Ważący dokładnie 645 gram big pitposiada podparty na łożyskach napęd X-Ship, piekielnie szybki i płynnie działający hamulec Hi-Speed Drag oraz oscylację Super Slow 5, zapewniającą pięćdziesiąt zwojów na jeden cykl. W połączeniu z technologią Parallel Body – ustawiającą oś kołowrotka w idealnej linii z wędziskiem – gwarantuje to idealne układanie linki i dalekie rzuty. Speedmastera wyposażono w szpulę o wielkości 14000, pozwalającą na zmieszczenie 550 metrów żyłki o średnicy 0,35 mm. W pudełku odnajdziemy też reduktory szpuli, które ułatwiają nawinięcie odpowiedniej ilości żyłki. Maszyna utrzymana jest w niezwykle ostatnio modnej, minimalistycznej stylistyce. Czarny, matowy kolor połączony z granatowymi wstawkami wygląda naprawdę imponująco.

Tak się składa, że latem zeszłego roku miałem okazję testować topowy model ze stajni Shimano, czyli Aero Technium Magnesium, a zatem dobrze wiem, jak kręci się najlepszym kołowrotkiem karpiowym świata. I wiecie, co? Wędkując nowym SpeedMaster byłem w szoku, jak gładko i płynnie on chodzi, pomimo iż kosztuje pięć razy mniej niż wspomniany Magnesium. Ujmę to tak – kultura pracy tego kołowrotka stawia go zdecydowanie powyżej normy właściwej dla sprzętu z tej półki cenowej. Wprost genialnie się nim rzuca (jest lekki!), a dzięki równemu nawojowi, linka gładko schodzi ze szpuli, co przekłada się na autentycznie dalekie rzuty. Kiedy Paweł Karwowski z Shimano Polska zaproponował mi testy ich najnowszego „dziecka”, zastanawiałem się poważnie, czy – zważywszy na relatywnie niską cenę – przy pracach nad SpeedMasterem firma poszła na jakieś kompromisy. Dziś znam odpowiedź – otóż nie, w żadnym względzie nie poszła! Mało tego. Wypuszczając model świetnie pracujący i obłędnie wyglądający za tak niewielkie pieniądze, po prostu „pozamiatała”, wtrącając konkurencji z ręki jakiekolwiek argumenty. Gdyby ładnych parę lat temu ktoś powiedziałby mi, że to w ogóle możliwe – miałbym spore wątpliwości. Mission: Impossible? Okazuje się, że jednak nie.

Wczoraj znajomy zapytał mnie, co wybrałbym, gdybym musiał wybierać pomiędzy SpeedMasterami, a na przykład niezwykle popularnymi Ultegrami XTD. To podobna półka cenowa, choć teoretycznie ten drugi model jest wyżej spozycjonowany. Po chwili zastanowienia wybrałem SpeedMastery. Dlaczego właśnie je? Po pierwsze są nowsze, a zatem lepiej będą „trzymać” cenę w przypadku ewentualnej odsprzedaży. Po drugie, w nieoficjalnych rozmowach, ludzie z Shimano powiedzieli mi, że ich nowy kołowrotek to w gruncie rzeczy… Ultegra, tyle, że w nowym body. W kwestii finansowej mamy zresztą remis. Wprawdzie Ultegra jest nieco droższa, ale ma za to w komplecie dodatkową szpulę. SpeedMaster jej nie ma, ale możemy ją dokupić. Tym sposobem wyjdzie na to samo.

Jeśli jesteście na etapie poszukiwań nowych kręciołów, gorąco polecam Wam wypróbowanie nowych SpeedMasterów 14000 XTC. To kawał porządnego sprzętu. Poza tym może się okazać, iż budżet, który pierwotnie chcieliście na ten cel przeznaczyć, wystarczy Wam jeszcze na dodatkowe zakupy… Maksymalna nota – pięć gwiazdek.

*****

Test Karpmanii to dział prawdziwych recenzji sprzętu karpiowego. Fachowym i bardzo krytycznym okiem spoglądamy dla Was na wszelkie nowości rynkowe – tylko u nas przeczytacie, co naprawdę warto kupić, a co lepiej omijać szerokim łukiem.

tekst i foto Mariusz Kapuściński

Artykuł pochodzi z Karpmanii nr 2/2019

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *