Shimano Aero Technium MgS XS-B

Czy istnieje kołowrotek idealny? Maszyna tak perfekcyjna i nienagannie pracująca, iż wręcz nierzeczywista? Do dziś myślałem, że to niemożliwe – zawsze można się przecież do czegoś przyczepić… Obawiam się, że właśnie przyszedł czas na weryfikację poglądów. Tak, taki kołowrotek istnieje – to Shimano Aero Technium MgS XS-B.

Kiedy do redakcji dotarła przesyłka z Normarku z dwoma sztukami Aero Technium MgS XS-B do testów, pomyślałem w pierwszej chwili – ciekawe, jak silne jest moje przyzwyczajenie do używania kołowrotków z wolnym biegiem szpuli. Prawda jest taka, że wędkuje od ponad trzydzieści lat, z czego przez ostatnie dziesięć używam praktycznie wyłącznie kręciołów z wolnym biegiem. Cóż, sprawdzimy!

Już pierwszy kontakt z testowanym sprzętem nie pozostawiał żadnych wątpliwości – to absolutny high class. Opakowanie, dołączony pokrowiec, itp. – zero kompromisów. Ci, którzy przywiązują dużą wagę do takich spraw będą wniebowzięci. Jak jednak powszechnie wiadomo, kołowrotków używamy przede wszystkim nad wodą, czym prędzej więc spakowałem sprzęt i wybrałem się na zaprzyjaźnione łowisko, aby przeprowadzić prawdziwe testy polowe.

Pogoda była kiepska, trochę padało, do dyspozycji miałem zaledwie jedną nockę. Nie chcąc tracić cennego czasu zamocowałem kołowrotki do wędzisk, wykonałem pierwszy rzut, po czym zacząłem zwijać zestaw i… odpłynąłem! Dosłownie. W trakcie swojego – nie tak krótkiego przecież – wędkarskiego żywota, kręciłem różnymi maszynkami. Pamiętam jeszcze doskonale sprzęt tak toporny, że aż zabierający całą radość wędkowania. W głowie mam też wciąż rewolucję, która dokonała się w kwestii sprzętowej na przestrzeni ostatnich lat. Dziś kupno dobrze pracującego kołowrotka za naprawdę atrakcyjną cenę nie jest żadnym problemem. Tak, tyle tylko, że Aero Technium MgS XS-B wprowadza nas w zupełnie inny wymiar wędkarstwa. To bezkompromisowy świat doskonałości, w którym nawet banalne zwijanie zestawu staje się prawdziwą przyjemnością. Od razu dodam, że podczas swojej testowej zasiadki udało mi się złowić zaledwie dwa, niewielkie karpie, ale holując je czułem się, jak naprawdę ktoś wyjątkowy. A moje obawy dotyczące braku wolnego biegu szpuli? Frajda korzystania z takiego sprzętu, sprawiła, że kompletnie o nim zapomniałem. Właśnie, apropos hamulca – jest wprost perfekcyjny, a jego bieżąca regulacja podczas holu idealnie płynna.
Gdzie tkwi geniusz tego sprzętu, zapytacie zapewne? Po pierwsze waga – 440 gr – jest wprost nierzeczywista. Kwestia tzw. designu, czyli innymi słowy wyglądu, to oczywiście sprawa subiektywna, osobiście uważam jednak, że ten kołowrotek jest po prostu piękny. A czy wiecie, że Aero Technium MgS XS-B za jednym obrotem korbki zwija ponad metr linki? Tak, tak miłośnicy dalekich wywózek – ściągnięcie zestawu z dystansu 300 metrów to teraz fraszka. Mógłbym oczywiście pisać jeszcze o niemal kosmicznych technologiach użytych przy jego produkcji, magnezowej obudowie, itp., jednak moim zdaniem nie to jest najważniejsze. Istota rzeczy tkwi w zupełnie innym miejscu. Otóż kołowrotek ten, moim zdaniem, to istota prawdziwego wędkarstwa. Pozwala wręcz zatopić się w naszej pasji, kompletnie pozbawiając nas trosk o rzeczy tak banalne jak sprzęt, jego działanie, itp. Jest idealny. Koniec kropka.

Co o testowanym kołowrotku sądzą internauci? Może źle szukałem, ale w polskim Internecie karpiowym nie znalazłem żadnych dyskusji na jego temat. Prawdopodobnie wynika to z prostego faktu – to sprzęt, którego produkcja, a zarazem i dostępność na rynku, jest dość ograniczona, a więc i szczęśliwych posiadaczy niewielu. Sporo linków prowadzi za to do filmików z recenzjami w serwisie YouTube – niestety, żaden z materiałów nie został przygotowany przez polskich wędkarzy.

Czy w tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu? Hmm, cóż, to zależy od punktu widzenia. Bez wątpienia cena katalogowa Shimano Aero Technium MgS XS-B do najniższych nie należy – 3.440 zł to niemała kwota. Można jednak spojrzeć na sprawę nieco inaczej. To sprzęt praktycznie na całe życie, używając samochodowych analogii – istne Lamborghini wśród kołowrotków, a za taką jakość trzeba niestety odpowiednio zapłacić. Nie może być tanio i tanio nie jest.

A jaka zatem może być ocena końcowa? Tylko jedna – stuprocentowe pięć gwiazdek.

tekst i foto: Mariusz Kapuściński

Test Karpmanii to dział prawdziwych recenzji sprzętu karpiowego. Fachowym i bardzo krytycznym okiem spoglądamy dla Was na wszelkie nowości rynkowe – tylko u nas przeczytacie, co naprawdę warto kupić, a co lepiej omijać szerokim łukiem.

Artykuł pochodzi z Karpmanii nr 3/2014

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *